- O ja wiedziałam o tym - odpowiedziała z żywością
„— O, ja wiedziałam o tym — odpowiedziała z żywością małżonka delfina, czyniąc przy tym taki gest, że przypomniało to Andrei biedny, opuszczony jej dom, a jednak dom szczęśliwego dzieciństwa. — Tak, wiedziałam — mówiła dalej małżonka delfina — i sądziłam, że zrobiłam wszystko nadając stopień kapitana panu Filipowi de Taverney... Ma na imię Filip, prawda, panno Andreo
— Tak, Wasza Wysokość.
Król popatrzał na te twarze tak szlachetne i szczere, potem zatrzymał wzrok na obliczu księcia de Richelieu, która zdawała się również promieniować odblaskiem szlachetności dostojnej sąsiadki.
— Ach, książę — zwrócił się król półgłosem do Richelieu
— pokłócę się pewnie z Luciennes.
Potem dodał żywo, skierowując te słowa do Andrei
— Przyznaj, że sprawi ci to przyjemność.
— Ach, Najjaśniejszy Panie! — odpowiedziała składając ręce — błagam cię o to.
— A zatem załatwione — rzekł Ludwik XV. — Wybierz, książę, odpowiednią kompanię dla tego biednego młodzieńca. W razie potrzeby koszt jej utrzymania biorę na siebie.
Ten dobry uczynek napełnił wszystkich obecnych radością. Dla króla przyniósł niebiański uśmiech Andrei, księciu Richelieu podziękowanie wypowiedziane tymi ślicznymi ustami, od których, gdyby był młody, żądałby więcej, taki był chciwy i zmysłowy.“(15)