- Panie - zniżył głos
„— Panie — zniżył głos, zerkając nieufnie na Arabów — ja bym nie chciał tu zostać. Jeszcze mi tych Murzynów wpakują do pokoju.
Uspokoiłem go, że nie wpakują, bo pokoje tu są dla jednej osoby. A ci ciemnoskórzy panowie to nie Murzyni, lecz Arabowie.
— To dobrze — ucieszył się.
— Że Arabowie
— Nie to. Że pokój dla jednej osoby. Pojechałem kiedyś do Biłgoraja. Z kolegą;. A każdy z nas miał po sto kilkadziesiąt "tysięcy na eternit. Musieliśmy zostać na jeden dzień, no to poszliśmy do hotelu. Pokój nam dali, ale dopiero na piętrze okazało się, że jest tam już jakichś dwóch. I jeszcze piąty przyszedł. Położyliśmy się, ale jeden spał, a drugi pilnował, żeby nie okradli. I jak zobaczyłem tych Murzynów...
— Arabów — poprawiłem.
—Arabów — uśmiechnął się nieznacznie. Załatwiliśmy meldunek, pojechaliśmy windą —
i tu także, ku jego zdziwieniu, drzwi się „same" otwierały — odprowadziłem go do pokoju, a na razie dowiedziałem się tylko tyle, że ma dwie sprawy jedną w Ministerstwie Sprawiedliwości, a drugą aż w Legnicy, dokąd chce jechać z Warszawy po załatwieniu tej pierwszej.
Rano, przy kawie w „Metropolu" — śniadanie zjadł Kazimierz już wcześniej, w pobliskim barze mlecznym — powiedział, że w ministerstwie chce się dowiedzieć co z jego prośbą, z jego pismem wysłanym w październiku. Pokazał mi odpis. Ktoś w jego imieniu prosił o sprawiedliwość, o wymierzenie Szarzyńskiemu kary na jaką zasłużył. Nie, żeby chciał się mścić, ale nie może być tak, żeby za mord okrutny i bestialski, za śmierć dwojga istot — bo i o dziecku pamiętano w tym piśmie — zbrodniarz nie płacił śmiercią. Niechże więc pan minister sprawiedliwości spowoduje, aby sprawę rozpatrzono ponownie i naprawiono błąd popełniony przez Sąd Wojewódzki. — Taki był w skrócie sens tego pisma, o którego dalsze losy przyjechał się dowiedzieć.“(3)
<<<< Przy budowie schronów
| Sztandary poświęcił ksiądz >>>>