Teraz on zamilkł na chwilę-
„Teraz on zamilkł na chwilę.
— Dlaczego pan nie odpowiada
— Ba, na taką odległość — roześmiał się. Milczała.
— Ale proszę nie pomyśleć, że przez to chciałem, broń Boże, do pani się zbliżyć! — dodał.
Jako kobieta widocznie nie lubiła pozostawiać rzeczy nie wyjaśnionymi.
— A co do tego ma odległość
— Ba, jeszcze każe mi pani przejść na drugą stronę mostu Kierbedzia i stamtąd krzyczeć do pani, dlaczego uważam, że „Sportowa" jest wariantem. Żeby wszyscy przechodnie to słyszeli
— Aha — wyrzekła lakonicznie.
Naraz pomyślał, że być może zanadto się zapędził. Nie chciał bynajmniej mówić za dużo. Szło mu w tym wypadku po prostu o to, że nie bardzo był pewien, czy nikt ich ze „Sportowej" nie podsłuchuje. Ale jej „aha" mu się nie podobało. Więc zaraz sprawę trochę zaciemnił.
— Chcę powiedzieć, proszę pani, cha! że prażanie mają swoją ambicję lokalną. Dumę praską. Więc nie będę
0 nich w ich obecności mówił czegoś krytycznego. Cha, cha, uchowaj mnie Boże.
Wysłuchała go obojętnie, rzekłbyś nawet, iż w ogóle przestała go słuchać. W półmgle sięgnęła po kieliszek, a potem po krążek cytryny. Co ona tu robiła sama, a zwłaszcza o tej porze Jeżeli naprawdę czekała, to na kogo... Wytłumaczyła te swoje chodzenie po ścieżce tam“(5)